Translate

środa, 13 czerwca 2012

To nie moja pamięć...

Natrafiłem kiedyś w dziennikach Franza Kafki na zdanie, które utkwiło mi w pamięci: "Fotografuje się po to by zapomnieć". Teraz w czerwcowe przedpołudnie wpatruje się w portret autora sentencji, ma pięć lat i pozuje do zdjęcia z barankiem patrząc gdzieś po za kadr, wydaje się być trochę nieobecny. Ubrany skromnie w coś na kształt marynarskiego mundurka, stoi centralnie w kadrze, w rozproszonym świetle atelier lśnią skórzane buciki, lewą ręką trzymając w okolicy klatki piersiowej przytrzymuje za uprząż baranka. Baranek ubrany w fikuśny kapelusik(?) z piórkiem, czy ozdobę jaką widywałem u cyrkowych kucyków. Baranek jest jeszcze bardziej nieobecny od przyszłego pisarza, gdyż prawdopodobnie już wtedy był martwy i wypchany. Zawsze ilekroć oglądam jakieś fotografie, z pamięci wynurzają się inne, potem kolejne i następne i już tonę w morzu obrazu. Fotografia, obraz, dokument narzędzie manipulacji historią... Wspominając swoje berlińskie dzieciństwo Walter Benjamin, opisuje traumatyczne przeżycie związane z wizytą u fotografa. Przy czym strach powoduje nie tyle samo spotkanie z fotografem co konieczność gry przed obiektywem, obowiązek upodobnienia się do kogoś, czy podporządkowania wizji fotografa. Precyzyjnie opisana sytuacja wyłania się z mroku przeszłości; nie chcę i nigdy nie będę musiał zobaczyć tego zdjęcia, młodego Waltera z sombrero w dłoni. Lepiej zapamiętuję scenę zbudowaną ze słów, podobnie jak całą książkę z której zdań wyłaniają mi się całkiem konkretne obrazy Berlina. Czy mam fotograficzną pamięć? Doświadczanie obrazu, jest czymś bardziej złożonym i zawsze bardziej fascynowało mnie to czego nie można zobaczyć, a co doświadczyć można po przez fotografię. Z tego też powodu nuży mnie współczesna wszechobecność fotografii i co raz częściej bawię się w zapamiętywanie zdarzeń których nie fotografuję.