Translate

piątek, 31 marca 2017

...





Podróż odjazdy i spokój. Będziemy wiecznie dojeżdżać
i odjeżdżać wciąż tymi samymi drogami, choć jest ich tak
wiele.
A drzewa, słupy telegraficzne i domy nabiorą kształtów
naszego wieku.


Pierre Reverdy



Podróż trwa. Czy ruch jest zaprzeczeniem harmonii, czy może właśnie próbą jej odnalezienia? Bieguni; sekta którą przywołała Tokarczuk w swojej nomadycznej powieści, przypominają że w bezruchu czai się diabeł.

Druga wizyta w Galerii Miejskiej bwa w zasadzie nic nowego nie wniosła. Wybrałem się po raz drugi żeby pewne rzeczy uporządkować, ale mimo braku tych obecności które na wernisażu bywają często źródłem anegdoty, rzadziej zaś pretekstem do wymiany opinii, wszystko uległo rozmyciu jak krajobraz za szybą pędzącego samochodu. Pomyślałem że zboczyłem z trasy i nie mogę znaleźć punktu przecięcia dróg podróży Artystki i mojej. W którym miejscu był ten punkt? Czy jestem w stanie odnaleźć w przestrzeni wystawy, coś co zatopiło się w czasie?
Na wernisażu spotykam A. Rozmawiamy o wystawie, z rozczarowaniem stwierdził że wątków jest zbyt wiele, różne formaty rozmieszczenie chaotyczne. Ale czy rzeczywiście? Ja ze zdumieniem stwierdziłem, że fotografie zgromadzone na wystawie zupełnie mi nie przeszkadzają. Czy to przejaw ignorancji? Czy też w czasie nadmiaru i przesytu zupełnie świeża sytuacja? Zdecydowanie bardziej przeważyła druga wersja, a kiedy pomyślałem o tym później odkryłem dlaczego. Tak jak w podróży; kieszenie mojej wyobraźni wypełniły się nie tyle obrazami tak dalekimi przecież od widokówek z egzotycznych miejsc, co tymi wszystkimi artefaktami zgromadzonymi w gablotkach; resztę zaś dopełniła opowieść którą odlazłem między obrazami. I chociaż wolę wierzyć przedmiotom będącym świadectwem realnych spotkań z ludźmi i miejscami dla których obrazy są jedynie świetnym tłem; to jednak głównie opowieść mnie zawłaszczyła i nie chciałem i nie mogłem się temu sprzeciwić.

Podróż to przebywanie ze światem: z obrazami, dźwiękami, zapachami, ale też z samym sobą. Doświadczanie. Odbieranie wrażeń. Zapamiętywanie. ¹


Trzymam w rękach Paszport, ale tym razem nie stoję w kolejce do odprawy, czując na przemian niepokój i ekscytację. Ruszam w drogę. Dokument który kartkuję ze zdziwieniem i przyjemnie zaskoczony tą intymną, pasującą do całości formą to katalog z wystawy Podróż jako stan umysłu Marty Normington w Galerii Miejskiej bwa w Bydgoszczy; a więc dokument ten umożliwi mi przekroczenie granic mojego nawykowego myślenia, a może nawet granic własnej wyobraźni? Ale kiedy trzymałem go w rękach pierwszy raz nie byłem o tym przekonany, jednak z jakiegoś powodu musiałem wrócić i obejrzeć wystawę ponownie.

Gdy dłuższy czas jesteśmy w podróży, zacierają się granice między geografią, obrazem, literaturą i snem. ¹

Kiedy jestem, kiedy bywam pasażerem z niekłamaną przyjemnością zatracam się w przestrzeni pomiędzy punktem A z którego wyruszam i punktem B do którego zmierzam, w rzeczywistości jednak gubię czas. Lektura zabrana na drogę zlewa się z pejzażem za oknem. Teraz czytam rozmazany krajobraz za szybą, kiedy zniżam wzrok zmęczony horyzontem, przestrzeń ucieka zupełnie jakbym kartkował książkę w poszukiwaniu zapomnianego fragmentu zdania / video Transit, 2014/ , podnoszę wzrok i zdanie okazuje się być drzewem które nagle wyrosło na granicy widzialnej przestrzeni, czy odbijającym się w szybie współpasażerem z przedziału. Zamykam oczy, ale sen się nie zmienia. Teraz stoję przed kawałkami takich powidoków zatopionych w transparentnym tworzywie i dopada mnie myśl: Co jeśli okna w samochodach, pociągach, samolotach mają pamięć? Jako miłośnik fotografii opartej na procesach srebrowych, chociaż pewnie bardziej zwolennik materialności spojonej z tego typu procesem, odkrywam w tej pracy rzadko spotykane w półpłynnej medialnej rzeczywistości zakotwiczenie w przedmiocie. Krajobrazy zatopione w szybach; jeśli fotografia co raz częściej zużywa mi rzeczywistość, tym wypadku na pewno tak nie jest bo to odrębna realność wystawy. Żaden substytut. / l Can't Remember Where l've Been/ Nie pamiętam gdzie byłam, 2014-2015/


fragment ekspozycji - seria l Can't Remember Where l've Been/ Nie pamiętam gdzie byłam, 2014-2015/

Mam wrażenie, że myśl o wystawie mnie prześladuje! A może tylko delikatnie napomina, a ja jak zwykle przesadzam. Co powinienem zrobić żeby zatrzymać umysł? I dlaczego teraz przypomina mi się Sutra Serca
Pustka jest formą, forma jest pustką
.
Przywołuję w pamięci czarnobiałe fotografie rozmieszczone w dziwnej konstelacji na ścianie, wygląda to jak przeskalowana tablica korkowa z jakiegoś mieszkania, z każdego mieszkania, intymny dziennik. Czy rzeczywiście coś zostało we mnie z tych Stu tysięcy kroków / One Hundred Thousond Steps, 2014/ ? Co zapamiętuję z moich podróży jeśli przywożę z nich fotografię, czy może jednak pamięć jest prawdziwa tylko wtedy kiedy nie zachce się jej zamknąć w formę? Wyobraź sobie obraz… smak pierwszej zjedzonej figi podniesionej z ziemi jesienią gdzieś na południu Francji, albo wiatr na twarzy nad brzegiem Morza Północnego, zapach pustynnych przestrzeni w Nowym Meksyku. Próżno tresuję umysł z tej części wystawy nie został mi w pamięci żaden obraz; jakże oczyszczające! Wyobrażam sobie, że tak powinna zadziałać 600 kilometrowa piesza pielgrzymka. To co doświadcza ciało może być niedostępne dla umysłu który potem tylko nieudolnie próbuje nazywać swoje przeżycia, albo zestawiać je z obrazami.

Umysł Marty Normington w stanie ciągłej podróży, nawet w zamkniętej przestrzeni jest w ruchu, pozostaje czujny na pułapki nawykowego widzenia. Dla niej czas fotografii nie jest jedynie fizyczną kategorią, która już w ubiegłym wieku pozwoliła nam „zamrozić” to co niewidzialne dla ludzkiego oka. W pojedynku z ograniczeniem aparatu wychodząc poza komfortowy i funkcjonalny program, tworzy nowe przestrzenie w których skanujący je wzrok gubi się jak w labiryncie, jak w serii / Wszystkie kąty mojego pokoju/ All The Coroners Of My Room, 2014/.

Podróż musi zaczynać się zawsze w określonym miejscu, przykładowy punkt A może to być dom, rodzaj punktu odniesienia w naszej osobistej historii. Ale dom również podróżuje w czasie ludzka perspektywa pozwala dostrzec tylko niewielki wycinek historii, bo
czas ma swoje horyzonty.

Ośrodki wzroku w korze mózgowej są filogenetycznie bardzo stare, zmysł wzroku zaczął się kształtować na przełomie kambru i prekambru. Prawie trzy czwarte miliarda lat temu świat przyrody już potrafił rozpoznać światło! Z tej perspektywy można powiedzieć że człowiek dostrzegł je najpóźniej, jego widzialna czasoprzestrzeń w skali historii natury jest zaledwie godziną wobec wieczności. W przestrzennej instalacji / Do morza / Towards the Sea 2014 – 2015/ artystka próbuje spojrzeć na krajobraz wychodząc poza perspektywę historii obrazowania technicznego. Instalację tą postrzegam jako rodzaj intuicyjnej mapy świata, w której realne doświadczenie miesza się z wyobrażonym, fotografie możliwych pejzaży z prehistoryczną wizją; równoczesne spojrzenie na rzeczywistość z różnych perspektyw czasu staje się możliwe.


Fragment instalacji / Do morza / Towards the Sea 2014 – 2015/

Jakiś czas później między kolejnymi wizytami w Galerii słyszę inną opinię o wystawie: „w zasadzie nie ma się przy czym zatrzymać”. Ten fragment z krótkiej wymiany zdań z jakiegoś powodu utkwił mi w głowie. W pierwszej chwili w zasadzie chciałem się z tym nie zgodzić, z drugiej strony absurdem byłoby przekonywać kogoś że się myli. Potem zaś uznałem że dla wystawy Podróż jako stan umysłu to w zasadzie komplement, może autor powyższej opinii nie był w stanie się zatrzymać bo to przecież istota podróży, być w ruchu!

Na krawędziach starych chińskich map znajdował się napis „Dalej są już tylko smoki”. Mapy Google nie mają krawędzi, być może współcześnie sens podróży zaczyna się rozmywać skoro wszystko jest widzialne. Co chcemy zobaczyć? Jedynie realne pozostawać może doświadczenie, nawet czy zwłaszcza naszych mentalnych podróży. Przynajmniej do czasu nim rzeczywistość nie zrówna się z fikcją i będziemy mogli rejestrować przekazywane do mózgu bodźce wzrokowe za pomocą specjalnych skanerów, niczym bohaterowie filmu Kathryn Bigelow (Dziwne dni 1995) karmiąc się cudzymi, co raz to bardziej ekstremalnymi doświadczeniami. Odbywając czasem tylko podróże... ale już tylko w głąb internetowych sieci koniecznie siedząc w wygodnym fotelu, beckupujac Internet w poszukiwaniu zagubionych krajobrazów z mitycznego serwisu Panoramio.²

Marta Normington. Podróż jako stan umysłu / Journey as a State of Mind – Galeria Miejska bwa w Bydgoszczy - 07.02.2017 - 02.04.2017
kurator wystawy: Jagna Domżalska

¹- Cytaty z wystawy „ Podróż jako stan umysłu” Marta Normington Galeria miejska bwa, Bydgoszcz 2017.

² - Panoramio – uruchomiony w październiku 2005 serwis umożliwiający użytkownikom zamieszczanie zdjęć z jednoczesnym zaznaczeniem ich miejsca na mapie i możliwością przeglądania w programie Google Earth. Przejęty przez Google w 2007, zamknięty w listopadzie 2016, do końca listopada 2017 autorzy mogą kopiować zamieszczone tam fotografie, po tym terminie niezapisane zdjęcia znikną! – podobną sytuację przywołał już J.L. Borges w 1946 roku – „O ścisłości w nauce” powołując się na Suáreza Mirandę „Podróże rozważnych mężów”, księga czwarta, rozdz. XLV, Lérida 1658r.