Translate

piątek, 11 listopada 2011

wspomnienia ornitologiczne



Dziczeje. Z każdym kolejnym rokiem do lasu jest co raz dalej. Miasto powoli rozpełza się i znikają urokliwe ekotony, gdzie dzikie wysypiska rozbijają jaskrawą tęczą reklamówek monotonię tej jeszcze pozornej dzikości. Prawie niezauważalnie leśny dukt zamienia się w drogę, a ta powoli pęcznieje. Strzeliste sosny przybierają niepoprawnie regularną formę kubików, złożonych z równo przyciętych belek, stygnących na poboczu.
O tej porze roku las bardziej rozciąga się na przestrzeni czasu.

czwartek, 15 września 2011

fałaszerz



tytuł roboczy(?) "Iliaster nr.4"-2011r.
Cyjanotypia montaż (w oryginale 40x50 cm). Powiększona luksografia muchy, roentgen mojego kręgosłupa, reprodukcja Talblicy I z Anatomia Humani Corporis 1685r. Filipa Verheyena

Moje moje myśli krążą ciągle wokół cytatów.
Zdaje mi się nie raz, że dzięki(?) nim rozpoznaję rzeczywistość.
Czym zetem są moje słowa...
Obrazy są najpierw, a to prawdzie.

" ... Eksperci pokazali jednak, co umieli,
Gdy poszli zbadać mą pracownię -
To oni byli oszustami.
Ja zrewolucjonizowałem ich metody. "


Fałszerz Derek Mahon - fragment

wtorek, 6 września 2011

łagodna porcja fabuły


Nic tak nie rozjaśnia umysłu, niż porcja wizualnego banału o zmierzchu. Zazwyczaj jest to kawałek filmu, czy też kasowego gniota emitowanego w odpowiedniej porze w TV. Innym razem będzie zarejestrowanie banalnego widoku podczas wieczornego spaceru z psem. Jako narzędzie rejestracji wybierając choćby telefon. Czy była to chwila słabości? Którą uznałem za konieczne zakotwiczyć w obrazie, ale gdzieś na rzeczywistych peryferiach tego co na prawdę ważne. Telefon w tym wypadku świetnie się znajduje na miejscu, jakiś aparat cyfrowy były równie skuteczny. Inaczej byłoby gdyby czynność fotografowania wymagała żmudnej celebracji procesu; analogia byłaby premedytacją, wykluczałaby w jakiś sposób banał. Jednak w przypadku fotografii która powstała wszystko to byłoby chyba nie na miejscu.
Po wykonaniu zdjęcia pospacerowałem niespiesznie dalej, by za kolejnym zakrętem na alejce wzdłuż stawku spotkać innego " telefonicznego fotografa" i amatora piwa, który z nieco innego punktu widzenia rejestrował niemal identyczny widok. Niespodziewanie dla samego siebie zagadnąłem:
- i co wyszło coś?
- takie smugi białe jakby światło. - odpowiedział z lekka zaskoczony (przyłapany?)
Byłem i nie byłem ciekaw jak jemu się naświetliło. Właściwie to nie byłem, bo gdy dodał że aparat ma naprawdę dobry, przestało to mieć dla mnie jakiekolwiek znaczenie.
Jednak punktem wyjścia do tego zdawkowego kontaktu był obraz i w tym przypadku obraz wyprzedził komunikat. Choć przecież nic nie miałem do zakomunikowania, no może po za podsumowaniem naszej rozmowy:
- ładny widok prawda?
- rzeczywiście bardzo ładny. Odpowiedział kiedy ja oddalałem się z wolna dalej.
Zastanawiając się nad tym czy na początku było rzeczywiście słowo, czy jednak nie było to na moment po obrazie...

piątek, 17 czerwca 2011

Spotkanie


Jakiś czas temu udało mi się nawiązać kontakt z Julią Margaret Cameron. Sprawa była dość skomplikowana, przede wszystkim z uwagi na różnicę w czasie. Bariera językowa i wpływy kulturowe nie były jeszcze takie straszne jednak przepaść czasu wydawała się nie do pokonania. A jednak, po dłuższych medytacjach jej obecność dało się wyczuć w powietrzu, nie był to jednak zapach ozonu tylko odór zatęchłej chemii, a ostrość sama "rozjechała się" na matówce wiekowego FK. Nie każdy nawet świeżo przygotowany wywoływacz jest w w stanie przewidzieć swój czas użycia. Mało które, potoczne użycia obrazu są w stanie przewidzieć swoje skutki. Ot na przykład portret (ferrotypia) Billy The Kida. Tymczasem Julia okazała się wyjątkowo sympatyczna, wspominała coś o podobieństwie do Herschela... to tylko kwestia czasu; czasu naświetlania oczywiście.

wtorek, 31 maja 2011

...............


Wszystko nieruchomieje w bezmiarze upału. Temperatura wzrasta od powierzchni ziemi w górę, ku słońcu. Już nawet tu, na dziewiątym pietrze jest nie do wytrzymania. Nie ma gdzie indziej. Upał kazałby zamrozić światło, zamrozić czas na 1/1000 sekundy ale to przeczy logice dnia. Czuję się bezpostaciowo, poddaję się pogodzie jak kawałek masła pozostawiony na skraju talerza... Tylko topola za oknem wyginając się na wietrze próbuje rozpędzić ten skwar, ja nie kiwnę nawet ręką

poniedziałek, 9 maja 2011

pochwała cienia


to kontekst tworzy sztukę, obraz dawno się skończył, a może było tak zawsze...
przypomina mi się esej Johna Bartha, w którym ten ubolewa poniekąd nad edytorami tekstu. Maszynopis ( pisane na maszynie ) według niego daje pozór czegoś skończonego, jasne że to tylko pozór, ale jeśli ten pozór w ciągu jednego dnia zobaczy ...set osób.
Sam fakt wyświetleń strony, informacji, stwarza pozór czegoś istotnego... to kinetyka mass-mediów. Demokracja powinna być miarą dostępu do źródła informacji, ale powszechnie wiadomo, że najlepiej pić ze źródła mając możliwość wlania do niego czegoś od siebie. Bolą mnie stawy bo nie jestem z warszawy. Zatem wybaczcie jeśli interesując się fotografią nie znaleźliście na stronach fotopolis informacji, o wystawie zarys biologii fantastycznej. Wysłałem informacje na stronę foto-police, nieco wcześniej niż otwarcie wystawy; teraz na chwilę przed zamknięciem... polecam w tym temacie Anne Atkins. Zielono mi...........